poniedziałek, 17 lutego 2014

#2

Nic już nie jest tak jak kiedyś. Kiedyś było lepiej. Kiedyś była radość, szczęście... Teraz są ból, tęsknota i rany. Krwawiące rany na rękach i w sercu. Tak jak kiedyś siedziała na parapecie i oglądała niebo myśląc "On jest najlepszym co mnie spotkało", tak teraz siedzi na tym samym parapecie i patrząc na to samo niebo myśli "Dlaczego odszedł, dlaczego tak bardzo mnie zranił?". Często wraca wspomnieniami do tego co było, do tego za czym tak cholernie tęskni. Ta tęsknota niszczy ją. Dobrze wie, że nie jest już tą samą osobą, którą była kiedyś. Tak często wspomina słowa, które mu powiedziała i które usłyszała od niego.Tak bardzo ją to boli, ale nie umie już chować tego w sobie. Czasem zastanawia ją, czy jej życie ma jakiś sens .? Serce rozsypuje się na kawałki, gorzkie łzy okrywają jej oczy, a rany z dnia na dzień są coraz większe. Tak bardzo chce powiedzieć mu o swoich uczuciach, ale to nie ma sensu. To nic nie zmieni. Nie sprawi aby ukochany wrócił. Nigdy nie będzie tak jak dawniej. Nie pocieszają ja słowa "on nie jest tego wart" , "Znajdziesz innego" itp. To najgorsze słowa jakie można usłyszeć. Kocha go nadal, kocha pomimo bólu jaki jej daje. Ból kiedy widzi go z wrogiem. Ból kiedy przechodząc koło niego udaje obojętną. Ból kiedy wspomina jak to było gdy był blisko. Ból kiedy wspomina jego pożegnalne słowa. Ból, ból, ból... 
Stanęła przed lustrem i spojrzała sobie w oczy. Szklane oczy, które tak łatwo można rozbić na małe kawałeczki. Usta zamknięte, spuszczone w dół, kiedyś wypowiadały tyle słów a teraz milczą. Wykrzykują ciszę. Jej cera blada jak ściana, a na twarzy spływają łzy niczym rzeka. Spojrzała na swoje włosy. Długie blond kosmyki, roztrzepane i związane w kitkę smutno opadały na plecy. Opuściła wzrok na swoje ręce. Chude rączki okryte ranami, śladami okazującymi jej słabość. Wyjęła z telefonu żyletkę i w złości na siebie zamachnęła nią parę razy. Pierwszą kreskę zrobiła za to, że pozwoliła mu odejść. Przez jego nieobecność jest sama. Nie ma osoby tak bliskiej jak on. Drugą kreskę, za to że go kocha. Bo jak można kochać kogo, kto tego nie docenia .? Trzecia powstała przez wspomnienia. Bo czasem te dobre wspomnienia stają się najgorszym koszmarem. Czwarta jest za życie dla którego nie widzi sensu. Życie bez sensu nie ma wartości, a życie bez wartości jest puste. Piąta rana aby uczcić śmierć, bo kiedyś nadejdzie. Śmierci nie da się uniknąć. Śmierć jest ulgą, jest początkiem wolności, jest początkiem czegoś nowego. 
Po jej rękach spływała krew, która mieszała się razem z łzami. Obraz był coraz ciemniejszy, coraz bardziej niewidoczny. Ból słabł, opadały siły. Krew płynęła. Powieki opadały. Coraz słabsza, słabsza kładła się na podłogę. Umierała.  










Proszę o komentowanie moich opowiadań. Ważne są da mnie wasze krytyki i wasze pozytywne zdanie. Pozdrawiam was ~ Natalla